Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lipca 2019

Zeus - najwyższy pies na Świecie

Zazwyczaj psy nie osiągają nadzwyczaj wielkich rozmiarów. Jednak rekordy mamy i tutaj. Prawdziwym rekordzistą jest Zeus z Michigan. Dog niemiecki osiągnął szczególne rozmiary.


Owy pies jest najwyższy z czworonogów swojego gatunku. Obecnie w normalnej dla psów pozycji osiąga on wysokość ponad 120 cm. Oznacza to tylko tyle, że bez żadnego kłopotu sięga on swoim pyskiem zlewu, który jak wiemy zazwyczaj jest umieszczony około 85 cm nad ziemią.
Niemniej jednak jeżeli stanie on na dwóch tylnych łapach to owa wysokość jest zdecydowanie wyższa. W takiej sytuacji osiąga wysokość ponad dwóch metrów. Oczywiste jest to, że wtedy jest on zdecydowanie wyższy od człowieka.
Dla właścicielki tego giganta problemem są nawet spacery, a głównym tego powodem są uszczypliwości ze strony ludzi. Wielu z nich nazywa Zeusa osłem lub żyrafą. W żadnym wypadku nie przypomina on psa, a raczej zdecydowanie większe zwierzę.
źródło: www.salon.com

środa, 12 czerwca 2019

Poturbowany kot trafił do genialnego weterynarza

W zeszłym roku, kotka Duchess (Księżna) trafiła w ciężkim stanie do szpitala dla zwierząt w Teksasie. W wyniku potrącenia przez samochód miała złamaną szczękę oraz była solidnie poturbowana. Lekarze ze szpitala szybko zdecydowali się, że będą walczyć o jej życie...

#1. Gdyby trafiła do innego szpitala, prawdopodobnie lekarz zaleciłby uśpienie zwierzęcia

Kliknij i zobacz więcej!

#2. Doktor Meyer ze szpitala w Teksasie postanowił powalczyć o kotkę.

Kliknij i zobacz więcej!

#3. Pechowej kotce usunięto wszystkie zęby. Jej szanse od początku były niewielkie. Była karmiona przez rurkę i przyjmowała mnóstwo lekarstw. Zwierzak okazał się jednak prawdziwym twardzielem i uparcie walczył o pozostanie przy życiu.

Kliknij i zobacz więcej!

#4. Na szczęście operacja przebiegła pomyślnie i rany na Księżnej "goją się jak na psie" :).

Kliknij i zobacz więcej!

#5. Jej powrót do zdrowia był prawdziwym cudem. Dzięki nowemu uśmiechowi, kotka bardzo szybko znalazła nową opiekunkę.

Kliknij i zobacz więcej! 


Źródło: http://www.boredpanda.com/smiling-cat-dislocated-jaw-crooked-broken-duchess/

czwartek, 6 czerwca 2019

Kanadyjczycy pomagają sobie w dobie kryzysu. Nie zapominają też o zwierzętach

Pożar, który wybuchł 1 maja 2016 roku na południowy zachód od miasta Fort McMurray. W ciągu następnych 3 dni "Bestia" zmusiła 80 tysięcy mieszkańców miasta do ewakuacji - największej akcji ewakuacyjnej z powodu pożaru w historii Kanady.
Kliknij i zobacz więcej!

Spłonęło już 10% zabudowań miasta - to i tak niewiele, głównie dzięki heroicznej postawie 1100 strażaków oraz rzece Clearwater, na której zatrzymał się ogień. To cud - że nikt nie zginął...
Kanadyjczycy, jak do tej pory, odrzucają propozycje pomocy humanitarnej i finansowej ze strony innych państw, m.in. USA, twierdząc, że sami sobie dadzą radę w obliczu tej tragedii. Ci najbardziej poszkodowani dostali już karty debetowe - za pieniądze kupią rzeczy najbardziej potrzebne do przetrwania. Na szczęście nie zapomniano także o zwierzętach. W ich stronę ukłon wykonały linie West Jet i Canadian North, które pozwoliły czworonogom na podróż samolotem razem z pasażerami.

Oprócz 80 000 mieszkańców miasta Fort McMurray także zwierzęta domowe zostały zmuszone do natychmiastowej ewakuacji.

Kliknij i zobacz więcej!


Ci, którzy mogli uciekli samochodami, reszta mieszkańców skorzystała z samolotów.

Kliknij i zobacz więcej!


Na szczęście włodarze linii lotniczych wyszli naprzeciw nie tylko pasażerom, ale także ich czworonożnym pupilom i pozwolili zwierzakom podróżować w kabinie razem z ich właścicielami.

Kliknij i zobacz więcej!


"Z powodu tych niezwykłych okoliczności, nagięliśmy nasze przepisy, by pomieścić także i zwierzęta" - stwierdził oficjalnie rzecznik prasowy linii Canadian North.

Kliknij i zobacz więcej!


Obsługa samolotu linii Canadian North zaadoptowała także chwilowo kotkę Miau Miau, której właścicielka w zaawansowanej ciąży trafiła na porodówkę.

Kliknij i zobacz więcej!


Normalnie zwierzęta, które podróżują samolotem, trzymane są w klatkach w ładowniach...

Kliknij i zobacz więcej!


...ale w obliczu tragedii pozwolono im podróżować ze swoimi opiekunami.

Kliknij i zobacz więcej!


To fantastyczna inicjatywa, ponieważ zawsze dobrze w obliczu personalnej i rodzinnej tragedii...

Kliknij i zobacz więcej!


...mieć obok siebie prawdziwego przyjaciela.

Kliknij i zobacz więcej!



Źródło:http://www.boredpanda.com/planes-pets-fly-wildfires-fort-mcmurray-west-jet-canada-north/

sobota, 11 maja 2019

Dobra dziewczyna ratuje myszkę

Ta historia wydarzyła się w Kanadzie. Dziewczyna spacerowała brzegiem jeziora Ontario w wietrzny, zimowy dzień i zobaczyła, jak jakaś kobieta stoi na jednej nodze, trzymając swojego psa za ogon, który z kolei stoi w wodzie i czegoś bacznie wypatruje. Dziewczyna podeszła bliżej, by zobaczyć, co jest przyczyną tej niecodziennej sceny.

Okazało się, że z ogromnego kawałka lodu do wody wpadła mysz i teraz rozpaczliwie próbuje się wydostać z lodowatej pułapki. Za każdym razem wdrapywała się parę centymetrów po lodzie i znów wpadała do wody.


W końcu zmieniła taktykę i zdecydowała płynąć do brzegu, co też nie było łatwe, bo fale rzucały nią to do przodu, to do tyłu...



Próbując nabrać więcej powietrza zwierzątko szeroko otwierało pyszczek i dalej walczyło o życie. W końcu udało mu się dostać do brzegu, ale widać było, że jest skrajnie wyczerpane. Nie ruszało się, próbowało nabrać sił, ale w każdej chwili fale mogły zabrać je z powrotem w głąb jeziora. Dodatkowym zagrożeniem były psy, które przecież mogły je po prostu zagryźć.


W końcu dziewczyna zdecydowała się uratować myszkę i wzięła ją ostrożnie na ręce. Ta nie próbowała ani uciekać, ani jej gryźć. Zwierzątko trzeba było ogrzać. W tym celu kobieta zabrała je dalej od brzegu i zaczęła ogrzewać ciepłymi rękawiczkami.



Co 10-15 minut sprawdzała stan uratowanej myszy, aż w końcu uznała, że trzeba ją dogrzać promieniami słońca. Mysz dalej nie próbowała uciekać.



W końcu mysz zaczęła się wiercić i szukać sposobu na ucieczkę. Należało więc wypuścić ją w jakimś spokojnym miejscu.



Sterta desek była do tego idealna z racji możliwości ukrycia się. Mysz nieco się otrzepała, dokładnie umyła i pobiegła do swoich spraw.



niedziela, 5 maja 2019

Bezpański pies znaleziony stał się królem

Kiedy Niemka Julie Marie Werner znalazła go buszującego przy śmietniku w poszukiwaniu jedzenia, natychmiast się w nim zakochała. Choć dla innych mógł być zwyczajnym, bezpańskim psem, jakich wiele na ulicach, dla niej był małym lwem walczącym o przetrwanie. I to dzięki niej jego los odmienił się zupełnie.

Julie, z zawodu fotograf, znalazła psa w Hiszpanii, kiedy kręcił się przy śmietniku


Ich spojrzenia spotkały się, kiedy szukał czegoś do jedzenia


Przez swoją grzywę przypominał jej Simbę z "Króla Lwa"


Juliet od razu wiedziała, że musi go zabrać ze sobą


Na naszego czworonożnego bohatera czekała zatem przeprowadzka do Niemiec


Juliet nazwała go Tschikko Leopold von Werner


Juliet uważa, że podobnie jak wiele psów, został wyrzucony z samochodu z dala od domu przez poprzedniego właściciela


Przez tę grzywę sprawiał wrażenie małego, odważnego lwa


Kobieta postanowiła go zatem pokazać światu od tej strony


Jak widać na załączonych obrazkach, świetnie wpisuje się w tę rolę


Fotografie są częścią projektu o nazwie "Grossstadtlowe"


Po polsku oznacza to mniej więcej "Lew z dużego miasta"


Wygląda jak prawdziwy król (miejskiej) dżungli


I tak, wiemy, że lwy nie mieszkają w dżungli ;-)


Rola modela widocznie mu służy, bardzo lubi eksplorować miasto ze swoją nową właścicielką


I choć przechodnie mogą faktycznie pomylić go z lwem...


...to w głębi serca nadal pozostaje zwyczajnym psiakiem, skorym do zabawy i kopania dziur

 

piątek, 3 maja 2019

Jeż pigmejski z Utah

Jeż pigmejski z Utah szybko zdobył sławę w internecie i doczekał się mnóstwa własnych fanów. Patrząc na te zdjęcia, wcale się nie dziwimy...

Jego kariera rozpoczęła się w momencie, gdy trafił w ręce Carolyn Parker

Poprzedni właściciel źle się nim zajmował i kobieta przygarnęła go pod swój dach. Huff okazał się być nie tylko bardzo towarzyskim zwierzakiem domowym, ale również niespotykanie fotogenicznym.

Kobieta cierpiała na depresję i pewnego dnia wpadła na pomysł, aby zrobić mu kilka zdjęć i wrzucić do sieci

Chciała robić to co kocha, a nowy członek rodziny zdawał się dotrzymywać jej w tym kroku. Carolyn nie miała pojęcia, że jego zdjęcia wzbudzą tyle zainteresowania i przysporzą ogromnej popularności.

Można by powiedzieć, że to transakcja wiązana...

Ona pomogła jeżowi znaleźć troskliwy dom, on pomógł jej wyjść z depresji i odnaleźć nową pasję.

A teraz przyznajcie się - ilu z was na poważnie myślało o jeżu w kategorii zwierzaka domowego?


Źródło: https://www.instagram.com/huffthehedgehog/